niedziela, 1 września 2013

Pułkownik Miau - kot o najdłuższym futrze trafił do Księgi Rekordów Guinnessa








W najnowszej edycji Księgi Rekordów Guinnessa, która ukaże się 12 września br, swoje miejsce znalazł kot o najdłuższym futrze wśród kotów na całym świecie - na imię ma Colonel Meow (Pułkownik Miau), liczy dwa lata i jest mieszańcem kota himalajskiego (perskiego o znaczeniach point). Jego sierść ma długość 22,87cm (9 cali).







Colonel po raz pierwszy pojawił się w serwisie Reddit w 2012 roku i szybko zyskał grono fanów, które znacznie powiększyło się, od kiedy powstał jego fanpage na Facebooku. To jeden z najbardziej znanych "kotów internetu". Mieszka w Los Angeles w Kalifornii.








Jego opiekunka mówi: "Wszystko w domu jest pokryte kocią sierścią, włącznie z nami, mieszkańcami. Czuję się, jakbym wciąż nie robiła nic innego, tylko odkurzała, odkurzała..."






18 komentarzy:

  1. Wygląda jak japonski generał z czasów samurajów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno powiedzieć - muszę sprawdzić jak wyglądał taki generał :)

      Usuń
  2. Wow ale puchaty :-)))
    Ciekawe w którym miejscu mierzyli mu ten włos....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może na grzbiecie - chyba tam są najdłuższe :)

      Usuń
  3. Nie wiem, jakos persy z tymi swoimi plaskimi pyszczkami, mnie nie zachwycaja, a ten ma jeszcze takie dlugie kudly. Nie podoba mi sie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo lubię tylko jest jedno ale - strasznie się kołtunią - trzeba codziennie czesać - strasznie dużo pracy jest przy takim kocie.A przy Generale ze 3 razy więcej - współczuje :)

      Usuń
  4. Ja też mam wrażenie, że tylko sprzątam kłaki ;))) Ale czesać zwierzaków nie lubię a takiego to trzeba ciągle czesać ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie lubię czesać , ale muszę - mojego białego Marcysia - szczególnie latem - wtedy najbardziej się kołtuni :)

      Usuń
  5. Ale puchacz! Włochaty ten kotek :]
    Ale fajny :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. ale ma "wyraz twarzy" przez to swoje umaszczenie, bardzo grozny...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pierwsza moja myśl... "jak właściciele radzą sobie z wypadającą sierścią" ;p aczkolwiek zapewne warto, śliczny :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Faktycznie, natura mu nie poskąpiła owłosienia ;-)
    Ma fantastyczne imię, które bardzo pasuje do jego miny groźnej :-)

    OdpowiedzUsuń