środa, 1 sierpnia 2012

Kocha się za wady

Z Tomaszem Jacykowem, jednym z najbardziej wpływowych polskich stylistów i krytyków mody,rozmawia Katarzyna Pielak. 


 Ma Pan kotkę o imieniu Edyta. Jak znalazła się u Pana?


Edyta jest kotką, która została przez nas przejęta, dokładnie przez mojego przyjaciela Tomka, od znajomego Jarka. Jarek, kiedy wyjeżdżał, podrzucał nam swojego kota – dziczkę z działki. W okresie kiedy przyjeżdżała do nas na tak zwane wczasy, Tomek, który ma w sobie bardzo dużo dobroci, atencji dla ludzi i zwierząt, zaczął się z nią zaprzyjaźniać i złapał z nią kontakt. Ja też lubię zwierzęta i jeżeli mogę się nimi zaopiekować, to to robię. Jednak nie rozpatruję tego w kategoriach dobroci. Kiedy okazało się, że Jarek przy kolejnym wyjeździe zastanawia się nad oddaniem kota do schroniska, bo nie ma z nim kontaktu, uznaliśmy, że Edyta zostanie u nas. Powiedziałem, że jeżeli kot nie będzie wchodził mi w drogę, to ja kotu również nie wejdę. Jeżeli trzeba będzie dać kotu jeść czy zmienić kuwetę, to ja, oczywiście, to zrobię. I pół roku temu Tomek pojechał do Stanów, pływać po Karaibach, a ja zostałem z kotem. I zaprzyjaźniliśmy się bardzo.Jakim kotem jest Edyta?
Jest indywidualistką i absolutnie podporządkowała sobie moją mamę, która nie znosi kotów. Ma wstręt do gryzoni – myszy, szczurów, chomików – totalny, wręcz do omdlenia. Ponieważ ma luźne skojarzenia co do kotów, to ich nie toleruje, a Edytę trzyma na kolanach.
Myślę, że koty próbują podporządkować sobie opiekunów i tak naprawdę to chyba nie lubią ludzi. Uważają, że tego dużego ssaka trzeba wykorzystywać do swojej niecnej potrzeby. Oczywiście można powiedzieć, że są one trzymane przez nas w niewoli, ale dzięki temu żyją nawet ponad dwadzieścia lat, te na wolności – dużo krócej. Dogaduję się z Edytą. Od początku się zorientowała, że nie ma do czynienia z pierwszym lepszym kretynem i mimo iż jestem miły i słodki, to jestem jednostką niezwykle dominującą. I ona, co rozczulało mnie do łez, kiedyś udawała mnie, siadając na moich miejscach. Gdy Tomek wypłynął, w pewnym momencie mieszkałem tylko z Edytą. Potem zaczęła odwiedzać mnie moja mama, teraz wrócił Tomek, w związku z tym Edyta ma pełną rodzinę i czuje się znakomicie. Robi się nieswoja, kiedy kogokolwiek z nas nie ma. Tomek był pierwszą osobą, którą naprawdę kochała i myślę, że się na niego śmiertelnie obraziła, gdy ją zostawił ze mną i ona musiała mi się podporządkować. Niestety, nie było innej opcji. Kiedyś uznała, że nie będzie jadła jakiejś puszki, to ja mówię: kocie, koty nie jedzą dwa tygodnie, będziesz dostawała wodę, będę zmieniał tę puszkę trzy razy dziennie, żebyś miała świeże jedzonko, dopóki nie zjesz.

8 komentarzy:

  1. Olá amiguinhas queridas...
    Tudo bem? Estou com saudades.
    Passei para dar oi pra voces e dizer que gosto muuiitoooo de voces.
    Fiquem com o Papai do Céu.
    Aus 1000 e Beijos 1000 com muito carinho das amigas do Brasil...

    KIPPY & LILLY

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawe, od tej strony go nie znałam.
    Ma bardzo zdrowy stosunek do swojej kotki :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Własnie - mnie to niestety nie zawsze się udaje :)

      Usuń
  3. A ja myślę, że koty lubią i przywiązują się do ludzi :) Są to urocze i kochane zwierzaczki.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Tomek do Jarka, Jarek do Tomka, Tomek do mamy. Uczuciowi chłopcy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Noo - jak to chłopcy - uczuciowi są i to się chwali :)

      Usuń