Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocie sprawy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kocie sprawy. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 24 stycznia 2013

O kocie który stał się oczami psa





Terfel, 8-letni mieszaniec labradora stracił wzrok z powodu zaćmy i niemal przestał ruszać się ze swego legowiska. Przed zupełną utratą zdolności przemieszczania się uratował go bezdomny kot.

Żrą się jak pies z kotem – słuszność tego powiedzenia została już wielokrotnie zakwestionowana i prawdę powiedziawszy, bardziej odnosi się do nas ludzi niż do zwierząt. Oto kolejny dowód na to, że pies i kot umieją się dogadać.
Gdy mieszkający w północnej Walii 8-letni mieszaniec labradora Terfel utracił wzrok z powodu zaćmy, jego właścicielka Judy Godfrey-Brown zaobserwowała, że jej podopieczny niemal nie rusza się z posłania, żeby nie obijać się o różne przedmioty. Gdy po jakimś czasie w okolicy pojawiła się bezdomna kotka, nikt nie przypuszczał, że stanie się ona przyczyną wielkich zmian, które zajdą w życiu Terfla. Judy Godfrey-Brown przygarnęła kotkę i nadała jej imię Pwditat.
Po jakimś czasie z niedowierzaniem zobaczyła, jak nowa podopieczna prowadzi niewidomego psa z posłania do ogrodu, zachowując się tak, jak gdyby doskonale wiedziała o ułomności pobratymca. Od tamtego momentu Terfel i Pawditat są nierozłączni, nawet śpią razem, a kotka nieustannie informuje psa o tym, że jest obok, łasząc się do niego i szturchając go łapkami. – Są fantastycznymi przyjaciółmi, naprawdę kochają się wzajemnie – mówi Judy Godfrey-Brown.


Koty.pl


czwartek, 17 stycznia 2013

Socjalizacja - Co to takiego ?



Kot, tak jak człowiek, uczy się przez całe życie. I, również jak człowiek, najbardziej „chłonny” jest w młodości, czyli jako mały kociak.



Wtedy też powinien nauczyć się wszystkiego, co kot umieć i wiedzieć powinien. Naturalna socjalizacja, czyli przystosowanie do życia z ludźmi i innymi zwierzętami, następuje w pierwszych tygodniach życia kota. Jeżeli przebywa on z innymi kociętami i matką, wszystkich potrzebnych rzeczy nauczy się do 12 tygodnia życia i wtedy też jest gotowy, aby opuścić kocią rodzinę i przenieść się do nowego domu.




Do tego czasu kot uczy się jak „być kotem”, jak komunikować się z innymi zwierzętami, kto to jest człowiek i co kot od niego może otrzymać (lub, co gorsza, czemu go unikać). Podstawowym wzorcem zachowania dla małego kotka jest jego matka. Podążając za nią i robiąc dokładnie to samo, co ona, kociak uczy się wszystkich potrzebnych do życia umiejętności. Udomowione koty uczą się m. in. jak trafić do kuwety i z niej skorzystać, gdzie znaleźć pożywienie, a także jak upolować zdobycz, chociaż ma to aspekt bardziej teoretyczny niż praktyczny. Instynkty łowieckie realizowane są na zabawkach i kawałkach sznurka, a nie na żywej myszy.

Zachowania kotki są także wzorcem komu można (lub nie) ufać. Jeżeli kotka obdarza ludzi pełnym zaufaniem, jej potomstwo także będzie miało to zaufanie wpojone od dziecka. To samo dotyczy kontaktów z innymi zwierzętami, np. z psami. Kotka, która żyje z nimi na bakier, wpoi lęk także kociakom, które będą przed psem uciekały. Jeśli w nowym domu przyjdzie im mieszkać z tym zwierzęciem, wzajemne zapoznanie i oswojenie się potrwa dłużej, niż jakby kocia mama była spoufalona z psem i tego nauczyła swoje dzieci.

Ważną rolę w życiu kociaka odgrywają inne kocięta. To na nich mały kot trenuje siłę i działanie swoich zębów oraz pazurów. Podczas zabaw uczy się, który atak jest jeszcze zabawą, a który już jest zbyt agresywny. Poznaje także zachowania innych kotów – ich postawę ciała, wydawane dźwięki. W ten sposób wie, jak komunikować się z innymi kotami. Poznaje „koci język”.

Jeżeli kot pozbawiony jest towarzystwa matki i rodzeństwa wcześniej niż w 12. tygodniu życia (a zdarza się to na przykład gdy jest w schronisku i zostaje szybko adoptowany lub wcześnie opuszcza hodowlę), może mieć trudności z pełną socjalizacją. Ponieważ brakuje mu matki, będącej najpewniejszym wzorcem wszystkich zachowań, musi uczyć się sam. Oczywiście człowiek nie zastąpi kotki w pełni, ale może pomóc kotu nabyć pewne kocie zachowania i nauczyć go, jak żyć między ludźmi. W przypadku kontaktu z innymi kotami, oswojenie potrwa dłużej niż jakby kot przebywał z rodzeństwem – przecież nie miał okazji nauczyć się „kociej komunikacji”.




Jak socjalizować swojego kociaka?
Mów do niego. Poznanie głosu człowieka to bardzo ważna sprawa dla małego kotka. Im częściej będziesz do niego mówić, tym szybciej i lepiej nauczy się rozumieć Twoje intencje i emocje. Oczywiście, kot nie będzie rozumiał Twoich słów, ale bez problemu nauczy się rozpoznawać czy jesteś na niego zły, czy może zapraszasz go do zabawy. Ponadto zacznie rozróżniać Ciebie spośród innych ludzi.
Głaszcz go. Dotyk człowieka jest dla kociaka ważny z wielu względów. Przede wszystkim uczy zwierzę, że człowiek jest dobry i nie zrobi mu krzywdy (nie tylko konkretnie Ty, ale wszyscy ludzie także). Przywodzi kotu na myśl błogie wspomnienia, gdy był kociątkiem lizanym przez mamę. Poza tym nauczy się Twojego zapachu, aby później również mu się mile kojarzył.
Dotykaj uszu, ogona, łap, oglądaj zęby. Podczas codziennej dawki pieszczot nie zapominaj o pogłaskaniu tych części ciała. To w przyszłości ułatwi badania lekarskie, ponieważ kot będzie przyzwyczajony do ludzkiego dotyku w innych miejscach niż grzbiet i pod brodą, więc oszczędzi weterynarzowi swoich zębów i pazurów.
Reaguj w porę. Nawet jeśli okażesz kotu swoją dezaprobatę dla popełnionego czynu, a będzie to pół godziny później, kot nie będzie już pamiętał co zrobił i co Ci w ogóle chodzi. Lepiej nie zareagować w ogóle niż wyładować złość (słownie!) na zdezorientowanym kocie, bo on i tak nie powiąże kary z „przestępstwem”.
To samo dotyczy nagradzania – także reaguj w porę, aby kot poczuł się wyróżniony za coś, co zrobił dobrze. Na przykład głośno go pochwal, że skorzystał z kuwety – od razu, a nie po godzinie. Inaczej kotu będzie miło, że go chwalisz, ale z kuwetą tego nie skojarzy. Nagrody i kary są efektywne tylko wtedy, gdy są stosowane od razu.

Artykuł ze Świata Kotów

wtorek, 15 stycznia 2013

Rudzielce




Wielu kociarzy i nie tylko marzy o piękny rudym dostojnym kocie. Niewielu z nas jednak takiego ma. Dlaczego? Otóż, rude koty nie rodzą się zbyt często, nie mówiąc już o rudych kotkach. W rudzielcu jest jednak coś magicznego, przyciągającego, co powoduje, że chcemy go mieć przy sobie. Nie pozostaje nic innego jak poszukiwanie takiego kota do skutku. A znaleźć go wcale nie jest tak łatwo.

Powszechnie wiadomo, że cały rudy może być tylko kocur, a całkowicie rude kotki nie występują. Czy to prawda? Jak się okazuje nie, ponieważ mimo, że rude kotki zdarzają się bardzo rzadko, to jednak występują. Od czego zatem zależy ta niezwykła kocia rudość? Oczywiście od genów. Kocie płci powstają identycznie jak u ludzi, i tak kotki mają dwa chromosomy X, a koty jeden chromosom X i jeden Y. Kotka otrzymuje jeden chromosom X od matki i jeden X od ojca, natomiast kot jeden z chromosomów X od matki i Y od ojca. Ten jakże cenny dla miłośników rudzielców gen odpowiedzialny za rudość znajduje się w jednym z chromosomów X, natomiast geny odpowiedzialne za kolory biały i czarny w drugim chromosomie X – jest to tzw. mozaikowe występowanie genów. Gdy gen rudy znajdzie się w chromosomie X kota, to jako dominujący gen uczyni kota rudym i to niezależnie od występowania genów innych kolorów w tymże chromosomie. Taki rudy kot gen rudości znajdujący się w chromosomie X przekaże swoim córkom, ale synom nie, ponieważ koty otrzymują od ojca chromosom Y, który to nie ma genów odpowiedzialnych za kolor. Ruda kotka może się urodzić wtedy, gdy otrzyma rudy gen łącznie od matki i od ojca. Kotki pochodzące ze skrzyżowania rudego kota i kotki tricolor mogą być rude. Natomiast kotki rudego kota i rudej kotki na pewno będą całkowicie rude. Zdarza się to jednak dość rzadko, stąd powszechne przekonanie o tym, że rude koty to jedynie kocury



.


Innym ciekawym umaszczeniem związanym z rudym kolorem jest tzw. tricolor, który występuje praktycznie zawsze jedynie u kotek. Zdarzają się kocury o takim umaszczeniu, ale są one zupełnie bezpłodne. Dzieje się tak dlatego, że aby kocur był tricolorem musi dojść do podwojenia liczby chromosomów X w kariotypie – posiada on wtedy chromosomy XXY – tzw. zespół Klinefeltera. U kotek występują dwa chromosomy X – jeden jest nieużywany, ale część komórek odpowiedzialnych za kolor nosi ślady jednego z chromosomów X, a inne drugiego i dlatego kotka może być tricolorką. W jednym chromosomie X znajduje się gen rudy, a drugim geny białe i czarne.

Wśród rasowych rudzielców na szczególną uwagę zasługują koty abisyńskie, które niekiedy są aż pomarańczowe. Abisyńczyk zawdzięcza swoje umaszczenie genowi odpowiedzialnemu za jasny brąz (tzw. cynamon-sorrel), a odmiana jaśniejsza – płowy lub beż. Z kolei rudy jasny nazywany jest kremowym. Rudy jest powiązany z genem "O", który zawiera chromosom X odpowiedzialny za kolor pomarańczowy.





Wszystkie rudzielce są rasy tabby. Koty rude jednolicie zostały wyselekcjonowane poprzez zmniejszenie kontrastu między kolorem tła a deseniem, który często jest widoczny na tułowiu, ogonie, łapkach i głowie.

Mutacja związana z występowaniem rudego koloru była częsta na terenie Turcji i Azji Mniejszej i została rozpowszechniona w Europie drogą morską i rzeczną. Została szczególnie doceniona w Szkocji.

Rude koty to koty wyjątkowe, bo nie łatwo je zdobyć, gdyż to natura decyduje o tym czy pojawi się na świecie wyjątkowy rudzielec. Miłośnicy rudzielców! Nie czekajcie, nie wahajcie się, lecz szukajcie pięknych rudych kociaków.

wtorek, 8 stycznia 2013

Jego wysokość - KOT

Rudzik i Cebula lubią siedzieć na szafie




Na szafie lub najwyższa półka z książkami – to ulubione miejsca bardzo wielu kotów. Z wysokości obserwują co dzieje się pod nimi, pozostając równocześnie niedostępne i trudno zauważalne. Nie przeganiaj kota, jeżeli lubi wskakiwać wysoko.



To przecież zgodne z jego naturą.

Kot jest zwierzęciem niezwykle sprawnym. Dzięki bardzo silnym mięśniom nóg jest w stanie wskoczyć na mebel kilkukrotnie przewyższający jego własny wzrost. To tak, jakby człowiek odbił się z ziemi i wskoczył na przykład na trzecie piętro. Również skakanie w dół nie sprawia kotu większego problemu – jest elastyczny i potrafi w locie obrócić się, aby wylądować na czterech łapach. Trzeba przyznać, że koty bardzo często korzystają z tych możliwości swojego ciała. Jeżeli nie mają do dyspozycji drzewa, na które mogą się wspiąć, chętnie wskakują na meble i wysoko położone półki.





Przebywanie „na wysokościach” ma dla kotów istotne znaczenie. Przede wszystkim zwierzęta te lubią mieć wszystko pod kontrolą, czyli z góry obserwować całe otoczenie (pomieszczenie lub okolicę). Poza tym siedząc wysoko są trudno dostępne dla ludzi czy innych zwierząt, a tym samym mogą się czuć bezpiecznie. Na szafie nie dosięgnie kota ani rozbawione dziecko, ani właściciel chcący zabrać go do weterynarza, a goście prawdopodobnie w ogóle nie zauważą kota, podczas gdy on będzie ich uważnie obserwował z góry.

Chęć do przebywania na wysokościach zależy jednak od indywidualnego charakteru kota, a także od jego rasy. Niektóre, jak persy, koty egzotyczne czy brytyjskie, najczęściej ograniczają swoje „wyskoki” do kanapy, stołu, bądź parapetu. Oczywiście nie jest to reguła, tylko ogólna tendencja, bo zdarzają się również wyjątki. Z kolei decydując się na niektóre rasy, trzeba być gotowym na to, że kot głównie będzie spoglądał na nas z góry.



A u mnie dachowce lubią być wysoko a rasowe nisko.... więc różnie to bywa.




Rasy, które szczególnie lubią „patrzeć na świat z góry”:
Kot rosyjski
Kot syberyjski
Kot syjamski
Kot abisyński
Maine Coon

Decydując się na kota, zwłaszcza takiego, o którym wiadomo, że lubi spacery po wyższych partiach mieszkania, należy uwzględnić to podczas urządzania wspólnej przestrzeni. Tak aby ani kot nie był zestresowany ciągłym przeganianiem z półek, ani nie ucierpiały nasze bibeloty.
Zrezygnuj ze stawiania na półkach cennych przedmiotów, jeżeli wiadomo, że będzie spacerował po nich kot. Może je strącić, prawdopodobnie nie złośliwie, ale przez przypadek. Albo kierując się myślą, że „ktoś coś postawił na mojej drodze, trzeba się tego stąd pozbyć”.
Kup kotu rozbudowany drapako-domek, aby mógł do woli skakać z jednego poziomu na drugi.
Jeżeli masz taką możliwość, zamontuj specjalne półki tylko dla kota, na różnych wysokościach – tak aby mógł po nich spacerować, skakać z jednej na drugą i wylegiwać się, obserwując domowników z góry.
Nie przeganiaj kota, gdy wchodzi na meble, nie krzycz na niego. Taka jest jego kocia natura i mieszkając z nim pod jednym dachem, trzeba się z tym pogodzić.

(artykuł ze Świata Kotów )

niedziela, 6 stycznia 2013

Po co mi kot w mieszkaniu




Kot w mieszkaniu się nudzi

Nie łapie myszy. Nie łapie szczurów. Nie poluje. Nie łazi po drzewach. Tak naprawdę to nie ma nic do roboty. Kot w mieszkaniu jest całkowicie zbędny.


Jest on również zbędny w domu, w ogródku, w sadzie, na dachu, bo wtedy, co on mnie właściwie obchodzi.

Kot w mieszkaniu łazi sobie, łapie papierki, drapie meble, sika na buty, przeciąga się, przewraca za boku na bok, patrzy przez okno, włazi na stół i wyjada z talerza. Kot w mieszkaniu skacze po dywanie, śpi w umywalce i na sedesie, nie można wtedy umyć zębów, ani zrobić siku. Kot w mieszkaniu karze odkręcić kran w wannie i pije wodę, gdy tylko ma ochotę. Kot w mieszkaniu wcześnie wstaje, włazi do łóżka jest głodny i niezadowolony. Nie można wtedy spać. Kot w mieszkaniu jest całkowicie bezużyteczny.






Kot w mieszkaniu bywa sam i może stać się niebezpieczny. Nie wiadomo przecież, co wtedy robi. Może odkręcić gaz lub zaprosić znajomych, zadzwonić do Kanady, zalać mieszkanie, zrobić kupę do doniczki, zrzucić książki, upić się, zamalować ulubiony obraz, spryskać się perfumami. Nigdy, przenigdy nie wiadomo, co może zrobić kot sam w pustym mieszkaniu. Nie można mu ufać. Kot w mieszkaniu jest bardzo wygodny. Leży na kanapie, mruczy sobie i patrzy, patrzy, patrzy, wodzi wzrokiem, a potem zamyka oczy i sobie nie wiadomo, co wyobraża. Kot w mieszkaniu dużo myśli, duma, kombinuje, nigdy nie można być pewnym, co z tego wyniknie. A gdy nie można być pewnym, co wynika z takiego myślenia trzeba się na wszelki wypadek bać.







Kot w mieszkaniu jest nie wiem, po co.

Dwa koty to już zupełnie inna historia, bez dwóch kotów w mieszkaniu nie mogę żyć.





Artykuł z  www.badzpiekna.pl

Kot w oknie


To są moje klimaty. Uwielbiam stare uliczki - piękne kamienice , stare okna. A zdjęcia sa zachwycające. No i na pierwszym planie KOTY to lubimy najbardziej.









środa, 1 sierpnia 2012

Kocha się za wady

Z Tomaszem Jacykowem, jednym z najbardziej wpływowych polskich stylistów i krytyków mody,rozmawia Katarzyna Pielak. 


 Ma Pan kotkę o imieniu Edyta. Jak znalazła się u Pana?


Edyta jest kotką, która została przez nas przejęta, dokładnie przez mojego przyjaciela Tomka, od znajomego Jarka. Jarek, kiedy wyjeżdżał, podrzucał nam swojego kota – dziczkę z działki. W okresie kiedy przyjeżdżała do nas na tak zwane wczasy, Tomek, który ma w sobie bardzo dużo dobroci, atencji dla ludzi i zwierząt, zaczął się z nią zaprzyjaźniać i złapał z nią kontakt. Ja też lubię zwierzęta i jeżeli mogę się nimi zaopiekować, to to robię. Jednak nie rozpatruję tego w kategoriach dobroci. Kiedy okazało się, że Jarek przy kolejnym wyjeździe zastanawia się nad oddaniem kota do schroniska, bo nie ma z nim kontaktu, uznaliśmy, że Edyta zostanie u nas. Powiedziałem, że jeżeli kot nie będzie wchodził mi w drogę, to ja kotu również nie wejdę. Jeżeli trzeba będzie dać kotu jeść czy zmienić kuwetę, to ja, oczywiście, to zrobię. I pół roku temu Tomek pojechał do Stanów, pływać po Karaibach, a ja zostałem z kotem. I zaprzyjaźniliśmy się bardzo.Jakim kotem jest Edyta?
Jest indywidualistką i absolutnie podporządkowała sobie moją mamę, która nie znosi kotów. Ma wstręt do gryzoni – myszy, szczurów, chomików – totalny, wręcz do omdlenia. Ponieważ ma luźne skojarzenia co do kotów, to ich nie toleruje, a Edytę trzyma na kolanach.
Myślę, że koty próbują podporządkować sobie opiekunów i tak naprawdę to chyba nie lubią ludzi. Uważają, że tego dużego ssaka trzeba wykorzystywać do swojej niecnej potrzeby. Oczywiście można powiedzieć, że są one trzymane przez nas w niewoli, ale dzięki temu żyją nawet ponad dwadzieścia lat, te na wolności – dużo krócej. Dogaduję się z Edytą. Od początku się zorientowała, że nie ma do czynienia z pierwszym lepszym kretynem i mimo iż jestem miły i słodki, to jestem jednostką niezwykle dominującą. I ona, co rozczulało mnie do łez, kiedyś udawała mnie, siadając na moich miejscach. Gdy Tomek wypłynął, w pewnym momencie mieszkałem tylko z Edytą. Potem zaczęła odwiedzać mnie moja mama, teraz wrócił Tomek, w związku z tym Edyta ma pełną rodzinę i czuje się znakomicie. Robi się nieswoja, kiedy kogokolwiek z nas nie ma. Tomek był pierwszą osobą, którą naprawdę kochała i myślę, że się na niego śmiertelnie obraziła, gdy ją zostawił ze mną i ona musiała mi się podporządkować. Niestety, nie było innej opcji. Kiedyś uznała, że nie będzie jadła jakiejś puszki, to ja mówię: kocie, koty nie jedzą dwa tygodnie, będziesz dostawała wodę, będę zmieniał tę puszkę trzy razy dziennie, żebyś miała świeże jedzonko, dopóki nie zjesz.