piątek, 14 marca 2014

Biedne , zabiedzone kociątko



Mam na działce na wsi styczność z jednym takim... Kot sąsiadów. Mruczek. Biedne zabiedzone wynędzniałe niedopieszczone kociątko. Jego pomysłowość mnie zachwyca... podobnie jak apetyt. Kotek sam stara się o to aby jego posiłki były maksymalnie "zbilansowane". 










Tnie wszystko jak leci, myszy, krety, resztki z obiadu albo i sam obiad (częstuje się ze stołu z talerza czy garnka jak ktoś nieopatrznie zostawi uchylone drzwi do kuchni) z lodówką też nie ma problemów. 









Dodatkowo regularnie przychodzi do mnie w odwiedziny. Jak go nie ma zostawiam mu w misce frykasy (na drugi dzień rano miska wylizana na błysk - ten kotek zwykł jadać w porcelanie) ale generalnie pilnuje mnie kiedy przyjeżdżam. 



Jak mnie nie zauważy, zamiałczę kilka razy po kociemu i leci pędem (galopem nawet) aż miło. Wielki jak szafa trzydrzwiowa wielki kocur zaprawiony w bojach (nie kastrowany tylko prawdziwy kocur, uszy podrapane, strupy na głowie). Psy omijają go z daleka, jedynie przed owczarkiem i buldogiem sąsiadów czuje respekt. 










Nigdy nie ma dość pieszczot :) Ostatnio przyszedł na klopsiki, rozebrało go, zrobiłem mu posłanie na krześle, przodem zwróciłem do drzwi i okna żeby miał przegląd sytuacji, ociepliłem na szybko agrowłókniną i mu się moment kimneło kilka godzin. Obowiązkowo co jakiś czas zaczepiałem go drapiąc za uszkiem. Jeśli gdzieś istnieje koci raj chyba był do tego bardzo blisko :D... biedne kociątko.... stary a jeszcze czasem lubi się pobawić i jak tu takiego nie lubić ? 










Potem wstał z barłożka, połasił się, miałknął mi na pożegnanie dwa razy i poszedł swoja drogą gdzieś tam na obchód terenu. Kocie sprawy.








wp.pl - napisał Janek :)

18 komentarzy:

  1. A ja pomyslalam, ze to Twoje wspomnienia. Dopiero pod koniec sie polapalam :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety - spodobało mi się i podałam dalej :)

      Usuń
  2. Piękny kocur,szkoda,że nie ma porządnego domu.Ale na wsi panuje przekonanie,że kot da sobie radę,zresztą rzadko kiedy dba sie tam naprawdę o zwierzęta .Obserwowałam to mieszkając kilka lat na wsi podsuwalskiej.Znienawidziłam wtedy wieś i do dziś mam złe zdanie o ludziach( nie wszystkich) tam żyjących.
    Płotek po prostu dzieło sztuki.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale ten kot to spryciarz - świetnie sobie radzi i ludzie go lubią - ma szczęście :)

      Usuń
  3. Fajny post. Uroczy kociak. Myślę, że wszystkie koty wychodzące urozmaicają sobie menu. Mój Franek mimo, że jedzenia jej nie brakuje potrafi sobie zorganizować w sezonie obiad z królika, myszy czy ptaka. Czasem nawet dzieli się łupem i do domu przynosi :) A sporadycznie też potrafi śmignąć coś zostawionego w kuchni.

    OdpowiedzUsuń
  4. I koci parkan fantastyczny. I jak tu nie mają przychodzić okoliczne kociaki, skoro taki drogowskaz?... :) :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedzą gdzie mieszkają dobrzy ludzie :))

      Usuń
  5. teraz będę męczyć chłopa o taki płotek;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakbym miała dom też bym taki chciała. Cudny płotek kotek :)

      Usuń
  6. Biedne kociątko. ;) :D :D
    Takiemu to dobrze :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń