niedziela, 20 maja 2012

Marcyś poszedł w siną dal




Miałam dzisiaj koszmarny poranek
Wczoraj przyszła do mnie sąsiadka
Nie wiedziałam że wchodząc zostawiła
otwarte drzwi - bo przyszła tylko na
chwilę - powiedziała co wiedziala i
poszła. Przyjechała też do mnie córka
i została na noc - rozmawiałyśmy do
 póżna
 - kiedy kładłam się spać zauważyłam że
nie ma na łóżku Marcysia - byłam taka
zmęczona
że pomyślałam a ... póżniej przyjdzie - on
zawsze przychodzi do mnie spać i inne
zwierzaki
tak już sobie wymyśliły i musiałam to przyjąć
Tak przez nie lekko śpię - bo jak wyciągnę nogę
to zawsze któreś lezy i jeszcze się denerwuje że
się ruszam - ale cyrk nie ?? rządzą mną koty i pies
Obudziłam się rano - zrobiłam kawę i coś mnie
tknęło  - gdzie jest Marcyś ?? Zaczęłam szukać
- nigdzie nie ma - zorientowałam się że musiały
być drzwi otwarte - boże jak ja się wystraszyłam -
Marcyś to kot domowy - nigdy nie był na dworze
Obudziłam córkę i poszłyśmy szukać - no i znalazł
się był za domem - schował się pod deskami ktore
leżały za domem - biedak całą noc tam przeleżał
Najdziwniejsze jest to że to bardzo strachliwy kot
no ale pewnie ciekawość była silniejsza od strachu
Teraz myślę że szkoda że nie zrobiłam zdjęć ale
wtedy nie myślałam o  tym  - chciałam żeby się
znalazł. Dobrze że nie poszedł gdzieś dalej -
mieszkam w takiej małej kamienicy pod lasem
dobrze że jest ogrodzona i zamknięta bo jakby
poszedł do lasu to pewnie by przepadł. Teraz
śpi. Biedak był taki wystraszony :(



24 komentarze:

  1. Dobrze, że nic mu się nie stało!
    Pewnie przez tę swoją strachliwość nie odszedł daleko tylko czekał cichutki aż pańcia go znajdzie! :)
    Pozdrawiamy!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze że się znalazł :))pozdrawiam - miłego popołudnia

      Usuń
  2. najważniejsze, że wszystko dobrze się skończył!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak - na szczęście moj Marcys się znalazł - pozdrawiam :))

      Usuń
  3. Jejku!!! Straszne...! Biedny. Ja odkąd zostawiłam Urwisa na noc na ogrodzie (bo gdy wołałam nie przyszedł, a później miał go zawołać syn, w końcu kot został) robię wieczorem odliczanie. Bardzo też pilnujemy gdy ktoś wchodzi by uważał i by nie było sytuacji, że jednocześnie drzwi wejściowe i do wiatrołapu są otwarte...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mam nauczkę - teraz będe bardzo pilnować :))

      Usuń
  4. Też mi tak kiedyś znajomi drzwi otwarte zostawili - w ciągu 5 minut szukanie czy wszystkie koty są w domu dostałam chyba z 5 zawałów, ale były :)

    Powiedz sasiadce zeby Ci takich numerow wiecej nie robila i pilnowala zeby drzwi sie za nia zatrzansęły :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie - na pewno powiem i będe pilnować

      Usuń
  5. Straszne, zawału bym dostała.
    Jak dobrze ,że się znalazł.
    Mieliście obydwoje szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mało nie dostałam - ale na szczęście dobrze się skończyło

      Usuń
  6. A morał z tego taki: koty trzeba liczyć przed snem!

    OdpowiedzUsuń
  7. Nasz kiedyś polazł w gościach daleko i przepadł na dwie doby, to dopiero był stres!
    Już nigdy go nigdzie nie dam wywieźć, bo to za duży stres dla kota, nawet wychodzącego, poza tym ciekawski jest, to szukał i szukał nowych miejsc.
    Na szczęście wrócił cały i zdrowy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niezły z niego włóczykij :))

      Usuń
  8. Miałam podobną historię z Kajtkiem. Strasznie to przeżyłam!
    Dobrze, że tak szybko się znalazł;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Biedak - całą noc siedział na dworze

      Usuń
  9. Świetnie że się znalazł i że nikt się nim "nie zaopiekował"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie ale może dlatego że już było ciemno a o 6 rano go znalazłam

      Usuń
  10. Die Katze sieht sehr hübsch aus. Die Bilder sind sehr schön.
    Liebe Grüße von Emma und Lotte

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Grüsse Emma und Lotte - vielen Dank für Ihren Besuch auf meinem Blog

      Usuń
  11. Dobrze, że się znalazł. :)
    Pozdrawiam i miłego dnia :D

    OdpowiedzUsuń
  12. moja mała też niby domowa ale jak z balkonu zeskoczyła - 1 piętro - to ani myślała wracać, 3 godziny jej szukałam aż wreszcie sama postanowiła wrócić ;-) no i balkon trzeba było zabudować...

    OdpowiedzUsuń
  13. To szczęście że wróciła - ja też muszę swój zabudować :))

    OdpowiedzUsuń