wtorek, 23 kwietnia 2013

Co robić ?






Kiedyś pisałam że mój kot Cebula straszne robi szkody.

Najbardziej lubi przegryzać kable - no i stało się. Rano chciałam wyłączyć z kontaktu lampkę ( mam taki zwyczaj że w nocy świeci się lampka) złapałam za kabel , ale nie zauważyłam że jest nadgryziony i złapał mnie prąd - przeszedł po mnie od stóp do głów - no i to wszystko - niby nic mi się nie stało - czuję się dobrze , ale jestem nieżle wystraszona. Jeszcze jak poczytałam sobie o tym w internecie to mało zawału ze strachu nie dostałam. Więc zadzwoniłam na pogotowie żeby się upewnić czy wszystko jest ok. Powiedzieli mi że jak nic mi się nie stało np.omdlenie,brak oddechu to raczej wszystko jest dobrze. No ale to ( słowo ) raczej mnie zastanowiło i strach nie może mi przejść. Niby powinno się wierzyć lekarzom , ale cholera jakoś moje zaufanie się obniżyło do nich. No i co mam robić ?






20 komentarzy:

  1. Rozumiem Cię. Mocno się wystraszyłaś. Zresztą nie ma co się dziwić.
    Co mam robić? - pytasz.
    Ciesz się, że nic się nie stało, a strach sam sobie pójdzie.

    OdpowiedzUsuń
  2. Z lekko nadgryzionego kabla porażenie prądem nie jest groźne. Co innego jak byś złapała cała dłonią powierzchnię, która by Cię poraziła. Ale nie dziwię się, że się wystraszyłaś. Mnie kilka razy też poraził niegroźnie prąd i nie jest to miłe uczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okropne uczucie. Przestraszyłam się - no ale jakoś przeżyłam :)

      Usuń
  3. Co masz robic? Zabezpieczyc wszystkie kable w domu, skoro kot ma takie niebezpieczne ciagotki.
    Nie chce Cie straszyc, ale u znajomych chomik ostal sie ze szczekosciskiem posmiertnym na kablu, ktory usilowal przegryzc.
    Soba raczej sie nie przejmuj, przezylas, wiec wszystko jest ok.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie - dobrze że żyję. Teraz już będę każdy kabel oglądać.

      Usuń
    2. Ty nie ogladaj kabli, tylko dobrze je zabezpiecz.

      Usuń
  4. Oj, jaka przykra przygoda. Cebula, okazuje się, to niezły gagatek... Musisz koniecznie pomyśleć nad jakimś zabezpieczeniem kabli... Mój Tymek, gdy był kociakiem usilnie pracował nad wydobyciem gniazdek ze ścian... Na szczęście mu przeszło... Prąd to nie żarty. Pozdrawiam ciepło! :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie muszę koniecznie jakoś zabezpieczyć kable :)

      Usuń
  5. No kto by pomyślał, że z Cebuli taki łobuz. Dobrze, że Wam się nic nie stało, ale to ogromnie niebezpieczne! Jak mnie raz pokopał prąd (świnka lubiła konsumować kable, cud że jej nie zabiło), to potem przez bardzo długi czas oglądałam każdy kabel i wtyczkę, zanim dotknęłam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też będę teraz wszystko oglądać :) i zabezpieczę jakoś te kable :)

      Usuń
  6. A niby tak ''dobrze mu z oczu patrzy'' no !!!
    Zamach na Pańcię .... nie udał się na szczęście :-)
    A tak na poważnie to można powiedzieć, ze dobrze się skończyło ... z prądem na prawdę nie ma żartów.
    Jak dobrze, że moich kable w ogóle nie interesują ...


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak - Cebula to szkodnik. Wszystkie ładowarki poszły do śmieci. Fotel do piwnicy i te kable. Dobrze że jeszcze żyję :)))

      Usuń
  7. o rany mnie raz potrzepał prąd nieprzyjemne uczucie strasznie ...
    to Cebula figlarz!

    pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No - Ja tego nie zapomnę - coś strasznego .
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  8. Ale, że Cebulę prąd nie kopnął! To dobrze :). :P...

    Na pewno wszystko będzie dobrze :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cebulę nie kopnął bo przegryzał akurat wtedy kiedy była wyłączona z kontaktu :)

      Usuń
  9. Nie jest prawdą, że z lekko nadgryzionego kabla prąd nie może porazić. Może dokładnie tak samo jak z kontaktu. Po prostu miałaś szczęście. Co zrobić?
    Iść do sklepu kociego i kupić środek ochronny. Ja kupuję: 'repelex PLUS' On jest w aerozolu, może jest w innej postaci - trzeba zapytać. Kot nie tknie miejsc skropionych tym płynem. A płyn ładnie pachnie. Kable trzeba tym smarować.
    Nie jest to oczywiście raz na zawsze. Co kilka tygodni trzeba to robić. Bez tego nic już bym w domu nie miała. Gryzł mi wersalkę, fotele, sztuczne kwiatki jakie mi zostały. Prawdziwych mieć nie mogę bo ziemię wykopuje jak kret!
    Może ktoś wie co na to zrobić? Ja zlikwidowałam kwiatki - może jest mniej drastyczna dla właścicieli metoda?
    Pozdrawiam bardzo cieplutko:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet nie wiedziałam że są takie środki - dziękuję za radę :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń