wtorek, 25 czerwca 2013

Szczęście



ZNALEZIONE W SIECI:



 "Dorastaliście w latach sześćdziesiątych, siedemdziesiątych lub osiemdziesiątych? Jak, do cholery, udało się wam przeżyć?! Samochody nie miały pasów bezpieczeństwa ani zagłówków, ani poduszek powietrznych! Na tylnym siedzeniu było wesoło, a nie niebezpiecznie. Łóżeczka i zabawki były kolorowe i z pewnością polakierowane lakierami ołowiowymi. Niebezpieczne były puszki, drzwi samochodów. Butelki od lekarstw i środków czyszczących nie były zabezpieczone. Można było jeździć na rowerze bez kasku. Szkoła trwała do południa, a obiad jadło się w domu. Niektórzy nie byli dobrzy w nauce i czasami musieli powtarzać rok. Nikogo nie wysyłano do psychologa. Nikt nie był hiperaktywny ani dyslektyczny. Po prostu powtarzał rok i to była jego szansa. Wodę piło się z węża ogrodowego lub innych źródeł, a nie ze sterylnych butelek PET. Wcinaliśmy słodycze i pączki, piliśmy oranżadę z prawdziwym cukrem i nie mieliśmy problemów z nadwagą, bo ciągle byliśmy na dworze i byliśmy aktywni. Piliśmy całą paczką oranżadę z jednej butli i nikt z tego powodu nie umarł. Nie mieliśmy Playstation, Nintendo 64, X-Boxa, gier wideo, 99 kanałów w TV, DVD i wideo, Dolby Surround, komórek, komputerów ani chatroomów w internecie... lecz przyjaciół ! Mogliśmy wpadać do kolegów pieszo lub na rowerze, zapukać i zabrać ich na podwórko lub bawić się u nich, nie zastanawiając się, czy to wypada. Można się było bawić do upojenia, pod warunkiem powrotu do domu przed nocą. Nie było komórek... I nikt nie wiedział gdzie jesteśmy i co robimy! Nieprawdopodobne! Tam na zewnątrz, w tym okrutnym świecie! Całkiem bez opieki! Jak to było możliwe? Graliśmy w piłę na jedną bramę, a jeśli kogoś nie wybrano do drużyny, to się wypłakał i już. Nie był to koniec świata ani trauma. Mieliśmy poobcierane kolana i łokcie, złamane kości, czasem wybite zęby, ale nigdy nie podawano nikogo z tego powodu do sądu! Nikt nie był winien, tylko my sami. Nie baliśmy się deszczu, śniegu ani mrozu. Nikt nie miał alergii na kurz, trawę ani na krowie mleko. Mieliśmy wolność i wolny czas, klęski, sukcesy i zadania. I uczyliśmy się dawać sobie radę! Pytanie za 100 punktów brzmi: Jak udało się nam przeżyć? A przede wszystkim: Jak mogliśmy rozwijać naszą osobowość? Też jesteś z tej generacji? Przypomnij sobie, jak było. Pewnie, można powiedzieć, że żyliśmy w nudzie, ale...przecież byliśmy szczęśliwi! Czyż nie? Miłego dnia."

32 komentarze:

  1. Nasze piekne, bezpieczne i szczesliwe dziecinstwo. Wieka szkoda, ze nasze dzieci i ich dzieci sa tego pozbawione. Tu niestety cywilizacja zaszkodzila.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje córki roczniki 1982 i 1984 jeszcze zdążyły tego wszystkiego posmakować - fajnie :)

      Usuń
    2. Moje 82, 87, 90 tez jeszcze zdazyly, choc juz nie w polskich warunkach, ale jeszcze bez internetu i komorek.

      Usuń
  2. kiedys było lepiej swobodniej ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Odpowiedzi
    1. Oczywiście - niektóre rzeczy może były złe , ale nikt nie myślał o tym będąc dzieckiem. Było super :)

      Usuń
  4. jestem z troche puźniejszego rocznika bo 198.. ale zdążyłam się załapać na połowę z tego co tu napisane :) czasy mojego dzieciństwa internauci najczęściej wspominają pisząc o Gumisiach, Vibovicie, Bobofrucie... Pamiętam jak podwórka były pełne dzieciaków a najgorsze co mogło się zdarzyć to jak wieczorem za wcześniej rodzice gonili do domów :) Jak dostało się 2 zł i weszło do sklepu nie wiedziao się jaki zestaw kupić sobie - sok i chrupki i jeszcze gume ? batonika orenżade i chrupki? czy bardzo dużo gum do żucia :) kiedy gra w klasy i gume była jedną z najmodniejszych ... dzisiejsze dzieciństwo jest nudne a nie to nasze .

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też grałam w gumę a póżniej moje córki też - to była super zabawa :)

      Usuń
  5. Dzieci patrzyły z innej perspektywy ;)
    Ja bawiłam się na ulicy, była nas niezła banda ok. 20 dzieciaków :)) Ulica nie była pobrukowana, samochodów zbyt wiele nie jeździło, a jak już to powoli, żeby podwozia na dziurach nie zgubić ;) A mój mąż pił wodę z rzeki i skoro jest moim mężem, to znaczy, że przeżył ;)
    Tamte czasy były z pewnością bardziej przyjazne dzieciom.

    OdpowiedzUsuń
  6. Było fajnie bo nikt nam nie wmawiał, że będziemy szczęśliwi, gdy już wszystko co nam zaoferują będziemy mieć.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak - to były super czasy. Ja i moje córki czasami wspominamy.

      Usuń
  7. Jakie to prawdziwe i piękne zarazem tak powspominać. I jak szybko człowiek potrafi się zmienić i przywyknąć do nowego.
    Mieliśmy najpiękniejsze dzieciństwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz dzieciaki są inne , bardzo wymagające i wiecznie siedzące przy kompie, zero ruchu a jeśli już to na balandze z piwkiem :) oczywiście są też wyjątki , ale ich jest raczej mało :)

      Usuń
  8. czuje sie jak weterenka :) przetrwalam ; ) a kto pamieta oranzadke w proszku jedzona palcem z torebeczki ? to se ne wrati... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uwielbiałam - to był mój ulubiony napój :)

      Usuń
  9. Witaj
    Bardzo ślicznie dziękuję za wstawienie banerka , tym samym akcja dotrze do jak największej ilości osób .
    Serdecznie pozdrawiam .
    Ilona

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To bardzo ważna akcja - też chce pomóc :)
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  10. można było iść nad strugę 5km i nikt się o dzieci nie bał bo było bezpiecznie, każde z nas miało rozjaśnione od słońca włosy, całe dnie na podwórku.. szkoda że teraz dzieciaki nie widzą tych wartości..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety teraz młodzież jest inna i mają inne wartości - raczej materialne - to smutne .
      Pozdrawiam :)

      Usuń
  11. haha dobrze napisane ...
    ostatnio u nas we wsi poruszenia bo 16-sto letnia dziewczyna piła piwo... a ja się zapytam czy 10-20-30 lat temu w wieku lat 16 nikt nie napił się piwa???? ona ma mieć kuratora za to... co za czasy ... od razu niech do poprawczaka wsadzają... o .

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. jest mi przykro ze moje dzieci beda skazane na gorszy swiat i nidgy nie dosiwadcza tych pieknych uczuc i przezyc co ja...
    dlatego m.in wciaz zastanawiam sie nad dzieckiem ...czy warto sprowadzac je na taki swiat?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No co Ty ? Pewnie że warto - to tylko od Ciebie zależy jak je wychowasz i jakie bedzie miało priorytety. Zresztą Świat jest piękny.

      Usuń
  13. Ooooo dzięki ... TO BYŁO MOJE DZIECIŃSTWO - najwspanialsze na świecie :-))))

    OdpowiedzUsuń
  14. Tak było i czasem brakuje mi tej siermiężności, bo dziś stoję przed półką z szamponami i za diabła nie mogę się zdecydować, którą nowość kupić, a tak nie miałam problemu, rumiankowy do włosów jasnych i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jak ktoś przywiózł z Budapesztu szampon,dezodoranty - to były super zapachy - każdy chciał mieć :)

      Usuń
  15. Coo, to w pl nastała już taka troska o bezpieczeństwo. Zapraszam do uk, tu dopiero jest na tym punkcie szaleństwo:).

    OdpowiedzUsuń
  16. Za nic w swiecie nie zamienilabym mojego dziecinstwa. Strupy na kolanach, szaberki w ogrodkach, gry w klasy lub w gume. Istne pozytywne szalenstwo.

    OdpowiedzUsuń