💚💚💚
Od 2 miesięcy dokarmiam koty z mojej ulicy.

Nie mogę nic więcej zrobić bo siedzą na ogrodzonej, zamkniętej posesji gdzie nikt nie mieszka. Dom jest wystawiony na sprzedaż , ale zero zainteresowania.
Ostatnio był ktoś bo skoszona jest trawa , ale niestety nie spotkałyśmy się. Wiadomo - nie przebywam na ulicy od rana do wieczora. Poza tym ta osoba chyba nie lubi zwierząt bo za każdym razem wyrzuca miski z wodą i jedzeniem.


Jakiś czas temu ktoś mi powiedział żebym poszła do Urzędu Gminy. Poszłam - dostałam jedzenie dla kotów - ucieszyłam się bo mam jeszcze swoje 4 koty i psa. Więc to duża pomoc. Chcieli też złapać kotki i wysterylizować ale jest problem bo nie można wejść na posesje a one nie wychodzą dalej.




posted from Bloggeroid
Może by tak panią od miski odłączyć, jakby poczuła głód i pragnienie, może by dotarło, że nie wyrzuca się bezdomnym zwierzętom jedzenia i picia. Może przez tę jej trudność w obyciu, nie może domu sprzedać?... :p Jesteś wspaniałą Osobą, Grażynko :) <3
OdpowiedzUsuńJakoś nie mogę trafić na nią. Byśmy sobie pogadała 😸
Usuń