Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wychowanie. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 7 listopada 2016

Kot najlepszą nianią dla dziecka







Jesteś w ciąży, a sąsiadka próbuje Cię przekonać, że powinnaś pozbyć się kota, bo zagraża życiu i zdrowiu Twojemu i Twojego dzieciątka? Błąd! Dzieci wychowywane w towarzystwie kotów są pełne empatii i zdrowsze, są mniej podatne na alergie, a ich życie o wiele bogatsze. Układ odpornościowy niemowlęcia dopiero uczy się rozpoznawać alergeny, mając kontakt ze zwierzęciem, ma szansę w sposób naturalny odczulić się. Oczywiście trzeba dbać o higienę, regularne odrobaczanie mruczków, przycinanie pazurków, a zaprzyjaźnianie malca z kotem przeprowadzać mądrze i z głową (polecamy te porady: KLIK). Już dawno obalono szkodliwe mity krążące na temat toksoplazmozy (KLIK), pędzej zarazisz się nią od tatara i niemytych warzyw niż od kota.





Pozwól swojemu pupilowi, by poznał i pokochał Twoje dziecko, a zyskasz oddaną nianię, całkiem za darmo.





Na zdjęciach są moje koty
Tekst źródło : koty.pl

piątek, 15 lutego 2013

Kocia miłość




Prawdziwych kociarzy nikt nie musi przekonywać, że koty potrafią kochać i w imię swojej miłości zdolne są do wielkich poświęceń oraz bohaterskich czynów.

Miłość macierzyńska
Nie zamierzamy również przekonywać osób, które z powodu różnych dziwacznych uprzedzeń kotów nie lubią, wiedząc że ich przyczyną jest po prostu brak kota. Zamierzamy natomiast, w związku z dzisiejszym świętem, przedstawić różne oblicza kociej miłości. Wszak miłość niejedno ma imię.
Kotki słyną z troskliwości okazywanej potomstwu. Są matkami niezwykle cierpliwymi. Z pełną wyrozumiałością znoszą wybryki niesfornych kociaków, nie protestując przeciwko polowaniu na ogon mamy i podgryzaniu uszu w ramach treningu delikatnych ząbków. A kiedy maluchy zaczynają się usamodzielniać i rozłazić we wszystkich kierunkach jednocześnie, znoszą je do koszyka za skórę na karku, chociaż trzeba się przy tym nieźle nabiegać. W mediach opisywane są przypadki kotek, które w ten sposób wynosiły swoje kocięta z płonących budynków, nie bacząc na własne bezpieczeństwo i nie zapominając o żadnym, jakby naprawdę potrafiły liczyć, jak twierdzą niektórzy specjaliści od zwierzęcej psychiki. Kocie mamy to także niezrównane nauczycielki. Jeśli mieszkają w domu, uczą kocięta dobrych obyczajów potrzebnych dobrze wychowanemu kotu, na przykład korzystania z kuwety, a także umiejętności niezbędnych do skutecznego wpływania na ludzi, jak chociażby głośne kuchenne żebractwo. Zadaniem kotek dzikich lub półdzikich jest z kolei nauczenie potomstwa zdobywania pożywienia i unikania niebezpieczeństw. Kotka pokazuje kociętom, czego powinny się bać i unikać oraz uczy forteli niezbędnych przy polowaniu. Okazuje się na przykład, że koty, których matki nie polowały na ptaki, nie będą potrafiły tego robić w dorosłym życiu, bo jest to umiejętność nabywana przez obserwację i trening pod okiem kocicy.





Miłość marcowa z feromonami w tle
Marzec to miesiąc tradycyjnie kojarzony z kocimi amorami, których odgłosy bywają naprawdę imponujące. Kiedy kotka wchodzi w okres rui zaczyna w charakterystyczny nawoływać okoliczne kocury, które ochoczo stawiają się na wezwanie gotowe do przedłużania gatunku. Towarzyszą temu zajadłe walki o względy wybranki, przebiegające przy akompaniamencie warczenia i wrzasków, w łagodnej formie sprowadzające do się do przybierania groźnych póz, a w formie ostatecznej – do użycia pazurów i zębów. Niejeden kocur wrócił do domu z naderwanym uchem, dowodzącym jego waleczności i męskości (kocurowatości?). Koty nie są jednak monogamistami. Kotka pozwala się czasami zapłodnić kilku kocurom, więc w jednym miocie mogą znaleźć się kocięta pochodzące od wielu ojców. Trudno tu wręcz mówić o miłości – to raczej instynkt i żądza przekazania własnych genów. Niemniej jednak hodowcy kotów rasowych znają przypadki wyjątkowej wybredności w doborze partnerów. Jeśli kocur nie przypadnie kotce do gustu (lub odwrotnie), to choćby był międzynarodowym championem odnoszącym spektakularne sukcesy na wystawach - z rodowodowego miotu nici. Kocury rzadko interesują się potomstwem, chociaż w warunkach domowych niejednokrotnie obserwowano, że podejmują wobec niezdarnych maluchów różne czynności opiekuńcze typu wylizywanie brzuszków i zabawy. Nie jest też prawdą, że okres godowy kotów przypada w marcu. Kocięta rodzą się również w innych porach roku, bo dobrze odżywiona, zadbana kota może mieć ruję nawet dwa lub trzy razy do roku.






Miłość przyjacielska
Kilka kotów mieszkającym wspólnie pod jednym dachem daje wspaniałą okazję do obserwowania różnorodności kocich charakterów i skomplikowanych kocio-kocich interakcji. Podobnie jak między ludźmi, wśród kotów zdarzają się sympatie i antypatie od pierwszego wejrzenia, kocie przyjaźnie i wieloletnie niechęci owocujące burzliwymi konfliktami, gonitwami i syczeniem godnym kobry. Jak w każdej grupie tworzą się stronnictwa, wrogie koalicje i wspólne fronty. Możliwe są także prawdziwe kocie przyjaźnie. Zaprzyjaźnione zwierzaki razem śpią, wspólnie się bawią, myją nawzajem swoje futerka, a w przypadku wyjątkowo głębokich uczuć potrafią nawet dzielić się zawartością jednej miseczki lub zgodnie siedzieć na kolanach opiekuna bez typowej zazdrości o ilość głaski i uwagi. Uwielbiają swoje towarzystwo, zawsze starają się przebywać w pobliżu siebie, a kiedy przyjaciel odchodzi – tęsknią i przeżywają prawdziwy smutek. Jeśli jedno z nich choruje, drugie często stara się pocieszyć osłabionego przyjaciela: wylizuje jego futerko, a czasem broni przed innymi członkami domowego stada, którzy chcą wykorzystać sytuację i zająć wyższe miejsce w hierarchii.






Miłość kocio-ludzka
O miłości ludzi do kotów i odwrotnie napisano już całe tomy. Nie będziemy tutaj zamieszczać kolejnego opracowania sięgającego aż do starożytnego Egiptu. Zamiast tego zajmiemy się jedynie mitem, głoszącym, że koty przywiązują się do miejsc, a nie do ludzi. W tym celu autorka złoży oświadczenie:
Gdyby była to prawda, dwie najstarsze (dachowce: 14 i 15 lat) kotki autorki wracałyby uparcie do pierwszego mieszkania znajdującego się w innym mieście i trzeba by je przywozić z powrotem po każdej przeprowadzce do nowego domu, trzecia kotka (dachowiec: 8 lat) wciąż uciekałaby kilka przecznic dalej, bo tam był jej pierwszy dom, natomiast czwarta (Maine Coon: 4 lata) mimo podpisania umowy o sprzedaży kota oraz uiszczeniu za kota opłaty za nic nie przyjęłaby do wiadomości, że jej nowy dom jest tutaj, a nie w hodowli pod Krakowem. Autorka niczego takiego nie zaobserwowała, a wręcz przeciwnie: wszystkie cztery koty domu nie chcą opuszczać, chociaż we wszystkich przypadkach jest on ich kolejnym miejscem pobytu, co stanowi dowód na błędność przekonania o kocim przywiązaniu do miejsc. Stadu autorki jest obojętne, gdzie mieszka, byle autorka też tam była. I odwrotnie.




poniedziałek, 4 lutego 2013

Jak wychować sobie grzecznego człowieka ?






Wszystkie koty wiedzą, że wychowanie człowieka nie jest sprawą łatwą i wymaga od kota wiele pracy oraz systematyczności, ponieważ ludzie nie wszystko rozumieją od razu i niektórych rzeczy trzeba ich uczyć po kilka razy, aż w końcu je zapamiętają i będą robić tak, jak trzeba. Ale ten wysiłek bardzo się opłaca, ponieważ dzięki temu mieszkanie z człowiekiem jest wygodne i niekłopotliwe i dostarcza kotu dużo przyjemności oraz smakołyków.Marzeniem każdego kota jest mieszkanie z dobrze wychowanym i grzecznym człowiekiem. Grzeczny człowiek to bardzo ważny element relacji kocio-ludzkich.
Żeby człowiek był grzeczny, trzeba się zabrać za jego wychowanie od samego początku, czyli od momentu kiedy tylko zacznie się z nim mieszkać. Obejmuje to mnóstwo spraw, na przykład takich jak nauczenie człowieka otwierania lodówki na żądanie kota, miziania kota zawsze wtedy i tylko wtedy, gdy kot chce, dawania smakołyków za każdym razem kiedy kot głośno demonstruje ich pragnienie, zwracania uwagi na kota i tym podobnych spraw, które wspólne mieszkanie czynią komfortowym.






Na szczęście ludzie, z którymi kot zaczyna mieszkać, są z reguły kuwetowi, więc nie trzeba ich tego uczyć, bo prawdopodobnie nauczyły ich już tego ich ludzkie mamy, tak samo, jak kocie mamy uczą kocięta korzystania z kuwety. Ale i tak pozostaje jeszcze mnóstwo rzeczy, które człowiek musi umieć.
Trzeba do tego wykorzystać metody, które się nazywają naukowe. Pani mówi, że to się nazywa psychologia stosowana. Ja Mechatek uważam, że to bardzo dobre określenie, bo metody się przecież stosuje i wtedy one działają. Najlepiej w przypadku ludzi sprawdza się metoda nagród i kar. Trzeba je stosować konsekwentnie, ale nie zawsze, żeby człowiek nigdy nie wiedział, co go spotka. Dzięki temu będzie grzeczny, bo będzie miał nadzieję, że tym razem dostanie nagrodę na przykład w postaci mruczenia. Najlepiej tę metodę opanowała Reszka, ponieważ ma nieobliczalny charakter i człowiek nigdy nie wie, co go w kontakcie z Reszką spotka.



Natomiast ja Mechatek nauczyłam panią bardzo przydatnej z kociego punktu widzenia sztuczki. Wymagało to wielu ćwiczeń, ale w końcu pani zrozumiała, o co chodzi. Wszyscy moi czytelnicy wiedza, że ja Mechatek uwielbiam mizianie i uważam, że powinno się odbywać przez cały czas. Niestety, pani uważa inaczej, więc ja Mechatek nie byłam miziana tak często, jak trzeba i dlatego musiałam zastosować psychologię stosowaną.



Nauczyłam panią zabawy, która polega na tym, że wyciągam do pani łapkę, pani mówi wtedy: Mechatku, przybij piątkę! i wyciąga w moją stronę rękę, a kiedy ręka i łapka się spotkają, pani woła: Ślicznie, Mechatku! i biegnie po smakołyk do lodówki albo zaczyna mnie miziać. Oba zachowania pani są do przyjęcia, więc nauczyłam ją też, że kiedy zrobi jedną z tych rzeczy, ja Mechatek przybiję piątkę jeszcze raz. Dzięki temu, że ja Mechatek znam takie naukowe metody mam dużo więcej miziania i smakołyków, co jest dowodem na to, że w wychowanie człowieka warto włożyć trochę wysiłku.
Chchchrrr!



Świat Kotów.pl