Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tusia. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 października 2014

Miłego Dnia :)






Witajcie Kochani :)








Fajny pomysł na śniadanie. 











Kochani  

Mam do Was prośbę Tusia bierze udział w Konkursie i prosi o głosy.

Wejdzcie w link - znajdzcie zdjęcie i oddajcie glosik - Bardzo dziękujemy 


             



https://www.facebook.com/heyah/app_775940032463341









poniedziałek, 11 sierpnia 2014

Myjemy się



 


Jak nigdy Tusia postanowiła umyć Marcysia - przeważnie jest odwrotnie. Marcyś to jedyny kot którego toleruje a nawet są zaprzyjażnieni bo są razem od początku - po jakiś 2-3 latach doszedł Maciek a póżniej Cebula i na końcu Rudi.






 



Marcyś to taka dobra dusza - kumpluje się ze wszystkimi -  jak przychodził do nas jakiś nowy zwierzak - zawsze podchodził pierwszy zeby się przywitać.






 



Tuśka była zazdrosna i parę razy od niej oberwał , ale on i tak kumpluje się ze wszystkimi więc Tuśka machnęła na to łapą.






 



Wiadomo że są największymi przyjaciółmi . Jak Cebula chce pogonić Marcysia to Tuśka zawsze staje w jego obronie i leje Cebule po mordzie.







poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Tuśka, Marcyś i "Zrób to sam"


. Po iluś tam latach udało mi się zrobić Tusi zdjęcia z otwartymi oczami. Nigdy nie przyszło mi do głowy żeby zrobić jej zdjęcie telefonem. Bo telefon traktuję tylko jako urządzenie do dzwonienia i te różne dodatkowe bajery mnie nie interesują.Ale pomyślałam - może spróbuję ? telefon jest mały to jakbym tak zaczęła cykać z przyczajki to może nie zauważy. I udało się. Jestem zachwycona bo dopiero teraz widać jaka jest piękna. Może zdjęcia jakościowo nie są takie dobre jak z aparatu , ale bardzo złe też nie są :)

.

. Coś czuję że mój telefon będzie nie tylko do dzwonienia bo zawsze mam go pod ręką i szybko mogę cyknąć jakieś fajne zdjęcie.

.


. A tu Marcyś - z nim nigdy nie ma kłopotu. On uwielbia pozować do zdjęć i zawsze ma otwarte oczy.

.

Rozpoczynam krótki cykl " Zrób to sam " Jak macie trochę zdolności manualnych to coś dla Was. Jeśli Wam się spodoba i zechcecie zrobić to pokażcie na swoich blogach jak wam wyszło - bardzo jestem ciekawa - Ja też spróbuję ale marnie to widzę.

No to zaczynamy - Jak zrobić sofę dla kota ? dokładny opis TU

Mam jeszcze inne wzory domków - codziennie pokażę jeden :)





środa, 19 lutego 2014

Tusia i Cebula ... przyjaciele ??





Nic bardziej mylnego. Cebula miał dzień dobroci dla Tuśki. Tusia ma ruje. Od paru dni chodzi i wyje. Nie wiem jak sąsiedzi wytrzymują .Jak wracam z Maćkiem ze spaceru słychać Ją już na dole. Na szczęście wyje z dłuższymi przerwami także da wytrzymać. Zresztą Ja tego wycia już nie słyszę - umiem się wyłączyć. Na początku nie chciałam jej wysterylizować bo chciałam dopuścić do jakiegoś przystojngo brytyjczyka. Póżniej jak już chciałam  - naczytałam się różnych artykułów że to jest niebezpieczne że u kota to zabieg bardzo prosty ale u kotek to już operacja i jest to bardziej skąplikowane i jak lekarz żle zrobi to może się żle goić albo nawet skończyć śmiercią. Wystraszyłam się. No i jest jak jest.






Na początku myślałam że to może rozejm i będzie już tylko lepiej , ale okazało się to przejściowe . Cykałam zdjęcia jak szalona bo to rzadki widok żeby leżeli razem. Pózniej zaczęły się zapasy i Cebula nawet parę razy oberwał , ale chyba lekko bo nawet nie zareagował. Na koniec ( szok ) nawet zaczął jej myć ucho i głowę . Na ostatnim zdjęciu nawet załapał się Maciek.











środa, 12 lutego 2014

Decyzja





 


Po wczorajszym poście dostałam dużo komentarzy. Bardzo Wam dziękuję dziewczyny :) Dużo o tym myślałam. Jak przyszła Weronka powiedziałam jej co chcę zrobić - oczywiście się zgodziła i nawet ucieszyła że będzie miała w domu Cebulę , ale Ja zaczęłam się wachać  czy dobrze robię. Bo teraz zaczęłam myśleć że Cebula ma w domu kumpla Rudzika , że razem świetnie się bawią , że tam będzie całkiem sam i że Rudzikowi będzie brakowało tych zabaw , biegania po całym mieszkaniu , rozwalaniu wszystkiego co na drodze ha ha. No i pomyślałam że nie oddam Cebuli. Trudno. Tusia musi to znieść. Pójdę z nią do weta . Bedę Ją dużo głaskać jak mi poradziła Monique. I kupię karmę Royal Canin Calm Feline na stres - podobno po podawaniu po paru tygodniach ma zadziałać. Trochę wczoraj poczytałam o tym w necie. W google wpisałam stres u kota i wyświetlił mi się między innymi blog Niebieściuchy gdzie jest post o tym . Jestem dobrej myśli. Będzie ok. Jeszcze raz dziękuję Wam za rady - pozdrawiam i życzę Miłego Dnia :)










Zdjęcie Tuśki i Cebuli - razem - znalazłam w jakiś starych zdjęciach. Szok że razem spali .





wtorek, 11 lutego 2014

Tusia



 


Po przeczytaniu wczorajszego posta u Anki Wrocławianki  zaczęłam się poważnie zastanawiać nad Tusią. Jest to kotka raczej samotniczka , mało kontaktowa, nie przychodzi na kolana , nie lubi głaskania , tylko wieczorem się otwiera i jak już leżę w łóżku przychodzi do mnie zaczepia mnie łapką po policzku i karze się głaskać długo , bardzo długo. Zasypia koło mojej głowy a jak inny kot albo Maciek chce zająć jej miejsce leje po pysku. Cieszyłam się że mnie tak wyróżnia , ale jakoś tak bardziej o tym nie myślałam. Tusia toleruje tylko Marcysia , może dlatego że jest bardzo spokojny i wykonuje potulnie jej rozkazy , czyli mycie Tusi - uszy i tak dalej. I może dlatego że długo byli razem - bez innych kotów. Jak się pojawił Maciek pies to raczej jej nie przeszkadzało. Najgorzej było jak Weronka przyniosła Cebulę. Nie pozwalała się zbliżać do siebie , była wściekła - lała po mordzie. Było mi żal Cebuli bo był wtedy mały i nie umiał się bronić. Zauważyłam też że Tusia liże się w jednym miejscu , ale jakoś jej to szybko przeszło i o tym zapomniałam.




 


Ale teraz to już chyba poważna sprawa. Ostatnio zaczęła się lizać ciągle w tym samym miejscu i tak mocno że aż w tym miejscu zrobiło się prawie łyse i zaczerwienione - to było jakieś 2 tygodnie temu - cały czas Ją obserwuję - pilnuję żeby się nie lizała i sierść zaczęła odrastać , ale i tak próbuje dalej. Przeczytałam w necie że to może być spowodowane stresem.




 


Zaczęłam też bardziej przyglądać się Cebuli. W ciągu dnia wszystkie koty lubią siedzieć w drugim pokoju więc jak się coś dzieje to nic o tym nie wiem albo przychodzę jak słyszę jakieś piski. Cebula to duży , dorosły kot z charakterkiem. Zauważyłam że jest bardzo złośliwy w stosunku do Tuśki - ciągle się kręci przy niej - zaczepia Ją , goni, przeskakuje przez nią i próbuje lać po mordzie - chociaż to jemu nie bardzo wychodzi bo Tuśka jest lepsza. Do tej pory Tusia rządziła w tej gromadce a teraz widzę że dowództwo chyba chce przejąć Cebula i to pewnie wywołuje taki stres w Tusi. Cebula podporządkował sobie już Marcysia który ucieka przed nim aż się kurzy i Rudzika ale on jest w niego zapatrzony jak w obraz bo jest jeszcze młody. Próbuje nawet lać Maćka. Jakoś wcześniej o tym nie myślałam bo jak widziałam takie incydenty to myślałam że wśród zwierząt tak jest. No ale jak zobaczyłam że Tusia z tego powodu cierpi jakoś przestało mi się to podobać.




 


Za jakieś 2 tygodnie Weronika przeprowadza się już tak na poważnie do mieszkania po moich dziadkach bo do tej pory pomieszkiwała u mnie. Zaczęłam poważnie się zastanawiać żeby zabrała Cebulę. Nawet jakiś czas temu mi zaproponowała że może wziąć Cebulę - bo wiedziała że Cebula mnie denerwuje bo strasznie wszystko niszczy - wszystko przed nim trzeba chować - kable , buty - szafa ze wszystkich stron jest podrapana , kanapa na bokach ma dziury które zakrywam jakimiś szalami - ciągle muszę go pilnować. Ale mimo to oburzyłam się i powiedziałam Weronce że to jest mój kot i owszem denerwuje mnie ale go kocham i nie mołabym go oddać ani żadnego mojego zwierzaka. Bo jak wziełam do domu to już na zawsze ze wszystkimi wadami i zaletami. Pomyślałam o tych wszystkich ludziach którzy z byle jakiego powodu oddają zwierzęta albo porzucają i aż mną zatrzęsło. No ale teraz już sama nie wiem co zrobić. Mogłabym go dać Weronce i sprawdzić jak będzie się zachowywać Tusia i czy powodem jest Cebula czy coś innego.





środa, 2 października 2013

Kot to kot



 

 

 

Kot to kot - bardzo przyjemnie jest być kotem. Kot wie, jak wspaniałym i wyjątkowym jest stworzeniem. Ten, kto rozumie, że to nie po prostu zwykły zwierzak, jest nagradzany przez kota specjalnym przywilejem karmienia go i sprawowania opieki nad nim. Tę właśnie uprzywilejowaną osobę kot obdarowuje swymi uczuciami i pieszczotami - często w najmniej dogodnym dla niej momencie..., ale za to w najbardziej dogodnym dla kota. 

 

 

 


Życie z kotem jest jak małżeństwo, tyle tylko, że wymaga więcej kompromisów. Kot oczekuje absolutnego poszanowania swojej godności. Kot wymaga, aby go podziwiano i zabawiano. Kot chce, by go pozostawiono samemu sobie, kiedy akurat rozpatruje ważne kocie sprawy, jak również wtedy, kiedy potrzebuje odrobinę samotności. 

 

 

 


Kot oczekuje, że kocie posiłki będą smaczne, zróżnicowane i zawsze o czasie. 

 

 

 


Kot to mały diabełek, który wskoczy Ci nagle na kolana i mrucząc z zachwytem spojrzy na Ciebie pytającym wzrokiem: "czy ja tu czasem nie przeszkadzam?".


John Beecroft, 1958 



A ........... i jeszcze takie coś

 

 

 

 

 







środa, 18 września 2013

Tusia i Marcyś

 

 

Jak przeniosłam się pod Warszawę do nowego domu przywiozłam półroczną Tusię i Kamila biało-czarnego persa miał 12 lat i był bardzo ciężko chory - miał raka . Po jakiś 3 miesiącach Tusia została sama bo Kamil odszedł od nas. Póżniej pomyślałam że dobrze by było jakby miała towarzystwo. Weszłam na allegro i zaczęłam szukać - dużo czasu mi to zajęło bo nie mogłam się zdecydować. Któregoś dnia wchodzę na allegro i spojrzałam na zdjęcie tylko raz i pomyślałam to jest to. Mały biały persik na końcówkach ma czarne jakoś to się nazywa ale zapomniałam. Babka chciała oddać bo ma drugiego kota który go nie lubi ( podobno ) Zadzwoniłam do Weroniki żeby po niego pojechała. Przywiozła małego biednego kociaka , zaniedbanego całego w kołtunach. Babie należały się baty. No i od tamtej pory Tusia i Marcyś bardzo się zaprzyjażnili . I tak trwa to do dziś. Nigdy nie zrobiła jemu krzywdy.

 

 

 

 

Przez 3 lata byli sami i myślałam że tak będzie dalej bo Ja miałam przez wiele lat tylko 2 koty. Po prostu jedne odchodziły do nieba inne przychodziły. A tu nagle PIES - córka przywiozła zostawiła a Ja byłam wściekła. Oczywiście teraz za nim w ogień bym wskoczyła. Tuska popatrzyła  na niego z pobłażaniem i pozostała obojętna do dziś. 

 

 

 

 

Ale jak druga córka przyniosła Cebulę - wtedy dostała szału. Jak by umiała mówić pewnie powiedziałaby - Co to kurna jest ? zwariowałaś ? i się zaczęło. Pokazuje Cebuli do dziś gdzie jego miejsce i kto tu rządzi. Cebula nieraz od niej oberwał , ale nie wiem myślę że on się tym nie przejmuje bo ciągle jej robi różne złośliwości i obrywa i w kółko Macieju. Jak przyniosłam Rudzika to już nawet nie chcę wiedzieć co sobie pomyślała bo to pewnie są takie słowa że tylko trzeba by było wypikowywać. Ale na razie Rudzik jest u mnie ponad rok i oberwał tylko raz , ale on jest cwany - po prostu schodzi jej z drogi , albo zwiewa.

 

 



czwartek, 21 marca 2013

Panienka z lusterka





Na wstępie przypominam o moim Candy 


http://retro-maria.blogspot.com/2013/02/rocznicowe-candy-u-retro.html



Tusia nie lubi jak jej się robi zdjęcia. A dzisiaj patrzę .... siedzi na toaletce i przygląda się swojemu odbiciu w lustrze. Oczywiście te najlepsze pozy mi umknęły zanim złapałam za aparat.




Pewnie tak patrzy na siebie i myśli .... Niezła ze mnie kocia laseczka.



Eeeee znudziło mi się - ide spać.